piątek, 29 marca 2019

Matki i dzieci kontra źli tatusiowie






Witam po przerwie😊

Nawiązując do cytatu udostępnionego przez Grubego Bąka na fanpejdżu fejsbukowym wypowiem się dziś na kilka występków😉
Będzie to o złych tatusiach, tych dobrych doceniam i to bardzo więc nie obrażajcie się i bądźcie z siebie dumni😊 Ja już wam gratuluję.

Cytat:

„ Są cztery rzeczy, których cofnąć nie można:
1.      
           Kamień, który został rzucony….

Kiedy rodzi się dziecko, jak wiadomo, jest to dla każdej kobiety wydarzenie w życiu najważniejsze i niech każdy sobie mówi o tych karierach i innych pierdołach, 
prawda jest jedna i niezaprzeczalna, 
wywraca Ci się świat do góry nogami i nagle ta mała istota staje się centrum wszystkiego, cała reszta się nie liczy😊Szkoda tylko, że często bywa, iż jedynie dla matki. Istnieją bowiem ojcowie, którzy nie mają zbytniego instynktu tacierzyńskiego lub są jedynie pasywnymi pasikonikami, takimi co to mają wszystko w głębokim poważaniu, ale jednocześnie uważają się za wspaniałych, z przyczyn bliżej nieokreślonych. Są też tacy co to odwiecznie mają pretensje do całego świata nie wiadomo o co , oczekują, że będziemy się z nimi obchodzić jak z zepsutym jajkiem, w sumie mają rację, bo są jak zepsute jajko, zbuk, tykająca bomba zegarowa, doprowadzająca nas do szału każdym ruchem 
i słowem. 
Albo sort, który po to, by nie pracować i być pasożytem, pozwoli sobie odciąć zdrową nogę, 
jeszcze inni (lub ci sami) uciekają przed obowiązkami np. do innego kraju, pod pretekstem 
„zarobię na rodzinę”, tylko jakoś nic z tego nie wynika, latami dodam. 
A matka? Matka walczy z częścią rodziny, która jest jeszcze w miarę pozytywnie do niej nastawiona i pomaga trochę, choć i tak, wszystko na jej głowie, praca, dom, obowiązki służbowe 
i centrum wszystkiego czyli dziecko, na Boga panowie! My jesteśmy tylko ludźmi, 
a nie cyborgami!!!!!! 
Ciężko jest kobiecie samej opiekować się tak małym dzieckiem, które potrzebuje Cię 24h, kiedy trzeba pójść do pracy na 8 godzin, zająć się domem i wszystkim innym, ale to nie o tym miało być, 
z resztą taką matkę może zrozumieć tylko inna, która była sama. 
Przejdźmy zatem do punktu drugiego:
2.     
           Słowo, które zostało powiedziane….

Jest wile słów, które mężczyźni do nas wypowiadają, ale nic z tego nie wynika, tu nie ma co się rozpisywać, żeby nie przynudzać, bo właściwie i tutaj znajdziemy dwa rodzaje, tacy co to bajki piszą i dramaty robią, jak to życie mieli ciężkie, szkoły nie skończyli, bo musieli pracować bo do garnka nie było co włożyć, bo rowerek nie był jak trzeba, a buciki do grania w piłkę się zużyły etc….
Obrażając przy tym tą matkę swą rzecz jasna, (być może również samotną, 
która robiła wszystko by pasożyt wyszedł na ludzi; czasem to chyba geny są odpowiedzialne, 
nie wiem), a drugi rodzaj? 
To poker fejs, niezwracający na nic uwagi. No i tak ich musimy dowartościować, jacy to oni cudowni, zasrani terroryści co niczego nie potrafią, nawet dłubać w nosie do porządku. 
Tyle.
3.     
           Okazja, której się nie wykorzystało….

Okazja tatusiowie, to podejrzewam była wiele razy
dla was dostępna, mieliście okazję uczestniczyć w życiu waszych dzieci, być wsparciem i silną ręką, częścią świata tych wspaniałych krasnoludków, co czynią nasze życie pełnym, wspaniałym i spełnionym, no ale oczywiście musiałoby się to odbywać na waszych chorych zasadach, czyli na przykład- zatankuj auto, pożycz mi je, daj 50 euro to ja wspaniałomyślnie zabiorę dziecko na basen😉 Cudownie!!! 
Odpowiadamy, wręcz czarująco. Mieliście okazję, 
która przepadła wraz z czasem i innymi faktami, takimi jak nieobecność wasza w świecie dziecka przez baaaardzo długi czas np. rok, czy to w krótkim życiu naszych pociech mało? Nie, odpowiadam, dla kilkulatka 12 miesięcy to straaaasznie długi czas i każda matka to wie, ale to nie ważne, przecież kiedyś trzeba się dziecku na oczy pokazać i oto przybywa 
Ojciec Wspaniały Pierwszy, 
pogra np. z dzieciakiem w piłeczkę, zabierze na pizzę i kręgle, docieramy do stacji końcowej czyli obiadku i nagle, rozanielone dziecko, przeszczęśliwe, że w końcu jest tatuś, 
jednak nie ma mnie w dupie, przyjechał dla mnie, bo mnie na pewno bardzo kocha, 
słyszy: musisz dziecko poznać nową ciocię… 
DRAMAT.  
Czar prysł...ręce dzieciakowi opadły, jednak nie przyjechał dla mnie tylko po to coś, zależy mu na czymś innym....
Dzieciak sfrustrowany, obrażony na cały świat. 
Matka? Pierwsza reakcja, "zabije skurwiela, nie mógł jej tego inaczej powiedzieć? 
np. kochanie może zechcesz poznać miłą nową ciocię lub ona bardzo cię chce poznać?" 
Po dłuższym namyśle jednak: "to debil nigdy by na to nie wpadł" 
Więc w sumie zadowolona, liczy na to, że jak ojciec poukłada sobie życie, to będzie może w końcu normalny, przestanie chlać piwo z plastiku z lidla, zacznie uczciwą pracę, więc i płacić alimenty 
po latach… 
Daremna nadzieja matki wszystkie, jak ktoś się urodził…………….to skowronkiem nie zostanie, niestety. 
I o ile nowa Ciocia może być najwspanialszą Ciocią na świecie, nie taką co to widzi konkurencję, tylko normalną poukładaną kobietą, bardzo sympatyczną, starającą się o względy dziecka, 
potrafiącą rozmawiać, to dziecko pomimo namów, rozmów, tłumaczeń matki, 
nie zaakceptuje jej i wylewa treści z tym związane: nienawidzę jej, jest fałszywa, brzydka, stara, 
nie chcę jej znać, albo niech sobie w dupę wsadzi te prezenty, nie chcę ich….
A matka? Matka jak zwykle trzyma w ramionach, kiedy płacze po nocy, kiedy przeżywa całą tę sytuację, kiedy nie może się z nią pogodzić bo powoli dociera do małej główki, że ojca, tego co ją spłodził, nigdy mieć nie będzie….
Nie pomogą tłumaczenia, nie pomoże nic, samo dziecko musi dojść do wniosków własnych. 
Szkoda. 
Jak można spierdolić tak koncertowo okazję, jaką mu stworzono do powrotu w życie pociechy? 
No jak pytam? Otóż można, można wtedy, kiedy robi się to bo musi, bo tak wypada 
lub bo, NIE wypada przed nową kobietą wyjść na skurwiela, płaczki na zawołanie i tym podobne akcje tanie, egoiści niemożliwi. 
Nie widzą tatusiowie ile przykrości sprawili nie tylko dziecku, ale również nowej Cioci, bo ona się starała, próbowała, (choć wcale nie musiała) a nic z tego nie wyszło….
Przykro stwierdzić, że niektórzy panowie nie mają takiego bardzo ważnego organu, 
jakim jest serce więc nie umieją kochać, tym bardziej drugiego organu jakim jest mózg, by móc myśleć.

Nadszedł czas na punkt ostatni, czwarty i chyba najważniejszy:\
4.     
          Czas, który przeminął…. (od siebie dodam, KTÓREGO NIE DA SIĘ COFNĄĆ)

Mieliście okazję, do wypowiedzenia słów, by kamień nie musiał zostać rzucony. Już nigdy nie zobaczycie wielu zdarzeń, takich jak nowy rower- mega przeżycie, jak pierwsza przyjaźń, pierwsze szkolne sukcesy, odkrywanie talentów. Nigdy nie będzie między wami więzi, bo jej nie stworzyliście, ani wielkiej miłości, bo jej nie daliście. Zawsze pozostaniecie tylko na papierku, niczym więcej (dla niektórych to chyba wygodniej i pewnie się jeszcze ucieszą).  
Za późno, na wszystko, powielacie (być może), to co was spotkało ze strony waszych ojców, ale to wielki błąd, 
bo przychodzi czas kiedy matka już nie może dłużej tłumaczyć, że tatuś jest wspaniały, bo nie jest. Nie można tłumaczyć małym, zaczynającym życie dzieciom głupot, w stylu, że tak wygląda rodzicielstwo i miłość, bo to powielanie złych wzorców. Więc tatusiowie, darujcie sobie, żyjcie jak chcecie, ale nie krzywdźcie dzieci. 
One są małe, ale również są ludźmi, mają serce i czują, intuicję i wiedzą, są bardzo mądre, najwspanialsze, to one są przyszłością świata, o czym wielu z was tatusiowie, zapomniało lub nigdy nie zdawało sobie sprawy, albo nawet t-ego- nie wiedzą, ponieważ w swej niezmierzonej „krzywdzie” i "dramatach", nie zdążyli zauważyć jak wielu ludzi skrzywdzili, 
matkę swoją, matkę swych dzieci, DZIECKO, nową kobietę... 

Tyle ode mnie. 

Życzę wszystkim samotnym matkom, aby się nie poddawały, by walczyły odważnie, nie łamały się, a gdy nadejdzie trudny moment płakały i krzyczały, bo one też są ludźmi, czują, myślą, wiedzą. Wszystkie jesteście wspaniałe bez wyjątku, 
Bohaterki życia!